Podrywanie dziewczyn – czy masz potencjał?

Pracując na co dzień nad rozwojem wielu facetów, regularnie się z nimi widując i prowadząc szkolenia z podrywania dziewczyn, nieustannie wyciągam wiele wspólnych elementów i wniosków.

Bardzo szybko zauważam jaki potencjał w nich drzemie i paradoksalnie wcale nie po tym jak szybko biorą numer telefonu czy trafiają z kobietą do łóżka. Dostrzegam to w ich zachowaniu: gdy nadchodzą chwile zwątpienia; gdy dostaną pierwszą, drugą, trzecią i piątą zlewkę; po tym jak reagują na odrzucenie, oraz czy potrafią się zmotywować i wrócić po to, po co przyszli.

Wówczas pokazują swoją prawdziwą osobowość i wszystkie bariery i ograniczenia, które siedzą w nich bardzo głęboko. Dopiero wtedy nadchodzi jeden z najważniejszych momentów w ich rozwoju i lekcja, która daje dużo więcej niż pocałowanie kobiety.

99% osób nauczających ocenia potencjał innych tylko i wyłącznie na podstawie sukcesów. Na podstawie tego jak szybko podszedłeś do kobiety, ile numerów zebrałeś bądź czy udało Ci się ją pocałować. To jednak niepełny i iluzoryczny obraz rzeczywistości. Co wówczas, gdy po kilku sukcesach nastąpi pasmo porażek i niepowodzeń? Co, gdy nastąpi finalne zwątpienie w siebie i rezygnacja?

O tym już nikt nie mówi, a właśnie te sytuacje następują najczęściej. Prędzej czy później zawsze spotkasz się z odrzuceniem, brakiem reakcji, a może nawet wyśmianiem. A wtedy okazuje się, że Twoja pewność siebie legła w gruzach.. i znów wracasz na początek.

Dlaczego nie powinno się oceniać tylko i wyłącznie na podstawie sukcesów? Bo wygrywać potrafi każdy, a przegrywać potrafią tylko nieliczni..

Zastanów się co sprawi Ci większą trudność: pocałowanie dziewczyny czy uśmiechnięcie się zaraz po tym, gdy Cię agresywnie odepchnęła? Co będzie łatwiejsze: uprawianie z nią seksu, czy usłyszenie kolejny raz, żebyś na nic nie liczył, bo traktuje Cię tylko jako kumpla?

Lepiej mieć mniej sukcesów, a potrafić radzić sobie z porażkami, niż więcej – i z każdym niepowodzeniem popadać w przysłowiowego „doła”.

Ten pierwszy, choć rzadziej odnosi sukcesy, ale bardziej je docenia i więcej jest w stanie się z nich nauczyć i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Nie wierzy w talent do uwodzenia czy magiczne zdolności, tylko w wytrwałość i ciężką pracę, dzięki którym nadchodzą kolejne sukcesy.

Tym samym byle niepowodzenie nie będzie go dołowało, tylko jeszcze bardziej motywowało i napędzało. Takie podejście to największy z możliwych sukcesów – sukces wewnętrzny, który daje absolutne spełnienie bo sztuka uwodzenia jest tylko do tego dodatkiem.

Ten drugi będzie sobie radził tak długo, jak długo będzie osiągał sukcesy – myśląc, że ma talent bądź odnalazł magiczną pigułkę. Jednak to tylko pozorne sukcesy, bo w głębi jest wewnętrznie rozchwiany. Gdy niespodziewanie nadejdzie porażka lub całe ich pasmo, wtedy ta sytuacja go przytłoczy i sprawi, że nadejdzie depresja i frustracja.

Tempo początkowych sukcesów nie jest miarą rozwoju. Wielokrotnie byłem bardziej pewny za osoby, których rozwój był jednostajny, a początkowe sukcesy mniejsze – bo wiedziałem, że w dłuższej perspektywie będą sobie radziły znacznie lepiej niż Ci wierzący w dar z niebios, a załamujący się przy pierwszym lepszym niepowodzeniu.

To porażki i niepowodzenia uczą nas najbardziej, jak poderwać dziewczynę. Z nich wyciągamy najwięcej wniosków i zdobywamy ogromne doświadczenie. Zresztą twierdzi się, że człowiek jest sumą jego doświadczeń. Podobnie jak w grach typu RPG (role playing game), w których zdobywamy punkty, a nasza postać zdobywa nowe umiejętności, staje się coraz lepsza i odporniejsza. Im bardziej będziesz doświadczony, tym bardziej się uodpornisz, a negatywne reakcje, których będzie coraz mniej nie będą w żaden sposób wpływały na Twoje samopoczucie.

Tak naprawdę, podrywanie dziewczyn to dziedzina, której nie ma miejsca na takie pojęcie, jak ‘porażka’. Nie jest nią ani negatywna reakcja kobiety, ani nieudana próba wylądowania z nią w łóżku, ani zakończenie się jakiejkolwiek relacji.

Każda z tych sytuacji jest innym przeżyciem i uczy nas czegoś nowego. Za każdą z nich powinniśmy być wdzięczni, bo dzięki niej wzrośliśmy i zyskaliśmy kolejne doświadczenie. Bo czy porażką może być reakcja nieznajomej kobiety, która Cię totalnie nie zna i nic o Tobie nie wie? Czy byłbyś fair względem siebie samego, gdybyś odniósł jej reakcję personalnie i pozwolił jej wpłynąć na Twój system wartości?

Nie mam również żalu do kobiet, które mnie w życiu wyśmiewały, odpychały czy odrzucały. W dużej mierze właśnie dzięki nim oraz wszelkim niepowodzeniom znalazłem się w miejscu, w którym jestem. Pomogły mi poznać siebie i sprawiały, że za każdym razem stawałem się lepszy.

W jakich sytuacjach sprawdzić potencjał związku?

Nie sprawdzisz tego w sytuacjach, w których się wygłupiacie, uprawiacie seks czy świetnie spędzacie czas – to nic trudnego i każdy to potrafi.

Jednak gdy dochodzi do nieporozumienia i sprzeczki – wówczas ludzie pokazują swój prawdziwy charakter. Wtedy wychodzi na jaw, jak silne jest to co ich łączy, jak silny jest ten fundament. Czy byle pierdoła jest w stanie zachwiać ich stosunkiem do siebie i sprawić, że przez kilka dni nie będą się do siebie odzywali? Co w takim razie, jeżeli napotkają na prawdziwą trudność lub życiowy problem? Wówczas ich związek rozleci się jak domek z kart.

Czy potrafisz spojrzeć na sprzeczkę z dystansu? Poczekać, aż opadną negatywne emocje i wtedy na chłodno przeanalizować sytuacje? Czy może pod wpływem emocji mówisz lub robisz coś, czego później żałujesz? Skąd mieć pewność, że gdy dojdzie do poważniejszego problemu, nie zrobisz czegoś głupiego?

Jeżeli Twoja partnerka Cię wkurzyła, zdenerwowało Cię jej zachowanie, zirytował Cię jej sms – nie wybuchaj złością mówiąc i robiąc rzeczy, których normalnie byś nie powiedział i nie zrobił. Wycisz się, otwórz okno, puść swój ulubiony utwór, wyjdź na dwór i się przewietrz.

Przeanalizuj jeszcze raz sytuację, przejaw trochę empatii i spróbuj się wczuć w jej osobę. Być może miała dobre intencje? Może źle to zrozumiałeś i zinterpretowałeś, a w rzeczywistości chodziło o coś innego? A może to zwykłe nieporozumienie?

Mając takie nastawienie jesteś w stanie uniknąć wielu niepotrzebnych kłótni i straconych dni, podczas których się do siebie nie odzywacie, a moglibyście ten czas spędzić dużo przyjemniej, chociażby nie wychodząc z łóżka. Warto te piękne chwile poświęcać dla niepotrzebnych kłótni?

To właśnie w chwilach niepowodzeń pokazujemy na jak wiele nas stać i czy jesteśmy w stanie sprostać wszystkiemu co na naszej drodze się pojawi. Życie niestety nie jest usłane różami – to nie harlequin, w którym wszystko układa się po naszej myśli. Czasem trzeba się nieźle napocić i walczyć o szczęście. Nie zawsze wszystko płynie, los Wam sprzyja i wszyscy życzą Wam dobrze.

Często cały świat jest przeciwko Wam i co chwilę rzuca pod nogi kolejne przeszkody. Pytanie czy jesteście gotów walczyć o Wasze szczęście, gdy upadniecie i ciężko jest Wam wstać? A nie wtedy, gdy idziecie wyprostowani, a wszystko jest piękne i kolorowe.

O czym myślisz, gdy pojawia się przeszkoda?

‘Nie pozwolę, by ta sytuacja zburzyła to co razem zbudowaliśmy, bo wiem, że to jest warte dużo, dużo więcej!’

Czy może:

‘Mam to gdzieś, mówi się trudno. Najwidoczniej tak miało być, a nam nie jest dane być ze sobą…’

Jeżeli obydwoje wykształcicie właściwe podejście, możesz być pewny, że sprostacie razem niejednej przeszkodzie i tak łatwo nie dacie się poróżnić. Jeżeli jednak najmniejsza chwila zawahania stawia wszystko na jednej szali, czy to jest tego warte? Czy jest sens budować wszystko na nowo, jeżeli fundamenty są do dupy?

A może lepiej skupić się na fundamentach oraz sprawić, by były znacznie stabilniejsze? Gdy postawisz dom…[limit-article-here] na kiepskim gruncie – na piasku, to bez względu na to jak piękne będzie miał elewacje i dachówki, najmniejszy podmuch wiatru czy pierwsza lepsza ulewa zmiecie go z powierzchni ziemi.

To tylko zewnętrzne pozory jego trwałości, podczas gdy wewnątrz był słaby. Jednak gdy postarasz się o głębokie fundamenty z mocnego betonu wraz ze stalowym wzmocnieniem – nawet najgorsze i najcięższe warunki atmosferyczne nie naruszą jego konstrukcji, a Ty będziesz mógł się cieszyć jego wewnętrznym ciepłem.

Autorem tekstu jest Kamil O’rety

2 komentarze
  1. Martin Maj 15, 2012 Odpowiedz
  2. marek Sierpień 2, 2012 Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.