Metamorfoza, jakiej nie widziałeś

Praktycznie każdego dnia oglądamy metamorfozy ludzi, którzy osiągnęli sukces. Po lewej stronie umieszcza się zdjęcie PRZED (stanu, z którego nie byli zadowoleni), a po prawej zdjęcie PO (gdy są już zadowoleni). Takie zestawienia są motywacją dla innych, że ciężką pracą można wszystko osiągnąć i warto walczyć o szczęście. 

Poniżej także przeczytasz o metamorfozie. Jednak ta będzie inna niż wszystkie. Ta jest odwrotna. 

Był sobie Kamil.

Kamil żył w świecie, który oszalał na punkcie wyglądu.

Gdy był mały, ten świat nie miał na niego wpływu. Żył w swoim świecie, w którym jego ciało w 100% mu odpowiadało. Nie tracił czasu na porównywanie się do innych, bo wolał się bawić. Wygląd jego ciała nie miał dla niego znaczenia. Nie zwracał uwagi na swoje chude kości, blizny, wzrost, fryzurę, krzywe zęby czy brak mięśni. Kochał swoje ciało i dzięki temu był szczęśliwy jak wszystkie inne dzieci w jego wieku.

Kamil zaczął dorastać i z każdym kolejnym rokiem tracił szczęście, które wcześniej odczuwał. Tracił je, bo świat go hipnotyzował i kazał mu wierzyć, że wygląd jego ciała jednak ma znaczenie. Powtarzali mu to rodzice, nauczyciele w szkołach, ludzie w reklamach i aktorzy w filmach. Oni też byli zahipnotyzowani.

24 godziny na dobę Kamil był bombardowany informacjami o tym, jak ważny jest wygląd. Każda reklama w TV czy radiu, każdy billboard na ulicy czy w galerii handlowej, każda obrócona strona w czasopismach dla facetów. Wszędzie reklamy ciuchów, odżywek, perfumów, zegarków, bransoletek, żelów do włosów, kosmetyków do pielęgnacji brody i studiów tatuaży.

Kamil był niewinny jak każde dziecko. Ponieważ kochał swoich rodziców, ufał im bezwarunkowo. Jeżeli coś mówili, to uznawał to za prawdę. Tak samo traktował wszystkich innych ludzi: nauczycieli, aktorów, ciocie, babcie i sąsiadów. Nie istniało dla niego pojęcie kłamstwa, dlatego wierzył we wszystko, co usłyszał. Jeżeli dorośli mówią, że powinienem być grubszy albo chudszy, to widocznie mają rację. Oni wiedzą lepiej, bo są dorośli.

W końcu został zahipnotyzowany i uwierzył, że jego ciało nie jest doskonałe (chociaż wcześniej było). Uwierzył, że jego ciało nie jest wystarczająco dobre! Wmówiono mu, że facet POWINIEN być wysoki i dobrze zbudowany. On nie był ani wysoki, ani dobrze zbudowany, dlatego zaczął się wstydzić tego, jak wygląda. Pojawiły się pierwsze kompleksy. Co ciekawe, nie urodził się z kompleksami, tylko nabył je po kilku latach!

Zaczęły gromadzić się w nim negatywne emocje: Wstyd, bo jest gorszy. Strach, że nie będzie taki, jak inni chcą, aby był. Poczucie winy, że nie jest w stanie wyglądać tak, jak od niego oczekuje świat. Bezradność, bo ilekolwiek by nie jadł, to zawsze słyszał, że jest chudy jak patyk, wygląda jak wieszak i powinien być grubszy, bo wiatr go przewróci. 

Uwierzył w to, że nie jest wystarczająco dobry i musi nad sobą pracować, aby osiągnąć sukces i być szczęśliwym. Dopiero jak jego ciało będzie odpowiednie, a on będzie zarabiał X pieniędzy, będzie mógł uznać się za szczęśliwego. 

Kiedyś był szczęśliwy, ponieważ w to nie wierzył.

Dał sobie wmówić, że człowiek może być brzydki! Że można obiektywnie stwierdzić, że ktoś jest piękny, a ktoś inny jest brzydki. To było coś nowego dla niego, bo kiedyś wszyscy ludzie byli dla niego piękni. Dopóki ktoś mu nie powiedział, że niektórzy są brzydcy. Kiedyś podziały nie istniały, a teraz sam zaczął dzielić. Co więcej, zaczął umieszczać kobiety w skali od 0 do 10. Tym samym powiększał grono tych, którzy je hipnotyzowali, że nie są wystarczająco dobre, by zasłużyć na ‚dyszkę’. Robił to nieświadomie, tak jak wszyscy, którzy hipnotyzują innych. 

Uwierzył, że kobiety, które są uznawane za piękne, są lepsze od innych. Niestety, ale uwierzył także, że nie zasługuje na nie, bo sam nie wygląda jak model z okładki. Gdy przechodziły obok niego, myślał że nie jest ich godny, bo to nie jego liga. Czuł się niewystarczający i gorszy. Zaczęło brakować mu pewności siebie, choć kiedyś pojęcie pewności siebie było dla niego abstrakcją. Wstydził się za każdym razem, gdy miał się rozebrać w miejscu publicznym, szczególnie na plaży.

W międzyczasie powiedziano mu, że gdzieś tam na świecie istnieje jego druga połówka i będzie szczęśliwy dopiero, gdy ją odnajdzie. Co ciekawe, kiedyś i o tym nie wiedział, a mimo wszystko był szczęśliwy. Poprzez porównywanie się do innych facetów czuł się gorszy. Myślał, że ma mniejsze szanse na znalezienie kobiety, idealne ciało i szczęście. Trafił na książki i artykuły motywacyjne. Dowiedział się, że jednak jest dla niego szansa i może osiągnąć sukces. Wystarczy, że postawi sobie cele i będzie dążył do ich spełnienia. Wtedy nie wiedział, że to jeszcze głębszy poziom hipnozy.

Postanowił osiągnąć wymarzoną sylwetkę i zapisać się na siłownię. Było mu bardzo ciężko, ale walczył i się nie poddawał. Miał bardzo szczupłą budowę ciała i musiał wciągać kilogramy jedzenia każdego dnia, by cokolwiek przytyć. Siłownia i dietetyka wciągnęła go na całego. Stał się ekspertem od odżywiania i suplementacji. Pochłaniał tony odżywek, na które wydawał fortunę. Swego czasu nawet nimi handlował. Siłownia stała się jego pasją, a on uważał, że robi to dla siebie i to jest zdrowe.

Oglądał filmiki motywacyjne i podziwiał innych facetów, którzy osiągnęli ‚wymarzoną’ sylwetkę. Nie wiedział, że gdyby to była jego naturalna potrzeba, nie musiałby w ogóle motywować się do treningów. Gdy ktoś go pytał dlaczego ćwiczy, odpowiadał ‚Robię to dla siebie!’. Tak mu się wydawało, ale w rzeczywistości robił to dla innych. 

Wkręcił się tak bardzo, że zaczął myśleć o starcie w zawodach. Co miesiąc wykupywał konsultacje u znanego polskiego kulturysty, któremu wysyłał zdjęcia do oceny, a w zamian otrzymywał nową rozpiskę treningową i dietetyczną. Jego dieta była tak restrykcyjna, że zapisywał w tabelce wartości odżywcze każdego najmniejszego kęsu jedzenia. Gdy przykładowo pod koniec dnia brakowało mu 27 kalorii, wypijał kilka mililitrów oliwy.

Gdy spotykał się ze znajomymi lub chodził na randki, zabierał ze sobą własne jedzenie odmierzone co do grama. Nieustannie przeglądał się w lustrze i ważył się każdego dnia, czasem kilka razy. Jego ciało cierpiało. Miał zgagę, zakwaszony organizm, nie mieścił się w stare ciuchy, stał się powolny i ociężały, a od nadmiaru białka zapach jego częstych bąków mógł powalić każdego.

To nie miało znaczenia, bo był szczęśliwszy! Miał mnóstwo testosteronu, nabrał pewności siebie i miał dużo większe branie wśród dziewczyn (które były zainteresowane tylko jego ciałem). Niestety wtedy jeszcze nie wiedział, że to szczęście jest złudzeniem, bo zależy od wyglądu jego ciała. Przekonał się o tym, gdy przesadził z ciężarem i nabawił się kontuzji barku. Stracił masę, którą zbierał przez kilka lat. Nagle jego szczęście, testosteron i pewność siebie wyparowały. Załamał się.

Był o krok, by to rzucić, ale inne zahipnotyzowane osoby powtarzały mu, że nie wolno się poddawać i trzeba walczyć o sukces. Wrócił na treningi i wszystko nadrobił. Szkoda, że wtedy nikt mu nie powiedział, że ta walka nie ma sensu. A może mówili, ale on nie chciał słuchać?

W międzyczasie od wielu lat zgłębiał ludzką psychikę i tematykę relacji damsko-męskich. Chciał jak najlepiej pomagać swoim klientom i czytelnikom, dlatego na sobie testował wszystkie nowe metody terapeutyczne i ścieżki rozwoju. Chcąc być przykładem dla innych, szukał w sobie wszelkich blokad, barier i ograniczeń. Grzebiąc w swojej psychice, dokonał największego odkrycia w swoim dotychczasowym życiu:

Odkrył, że został zahipnotyzowany, jego życie to iluzja, a on jest więźniem ciała i wszystkiego, w co niewinnie uwierzył

Jego największym pragnieniem stało się obudzenie z tego snu. Wydawało mu się, że o życiu i kobietach wie już wszystko, a okazało się, że nie wiedział nic. Zawalił się cały jego system przekonań dotyczący życia, kobiet, szczęścia i miłości. Wszystko, co kiedykolwiek uważał o tych kwestiach, okazało się być nieprawdą.

Zaczął od uporządkowania spraw z ciałem. Szczerze zapytał siebie: Dlaczego tak bardzo chce wyglądać inaczej? W odpowiedzi usłyszał:

Bo się sobie taki nie podobam. Bo chce wyglądać lepiej. Bo dziewczyny nie lecą na takich facetów. Bo jestem za chudy. Bo prawdziwy facet powinien być dobrze zbudowany.

Choć te odpowiedzi pojawiły się w jego głowie, to nie on był ich autorem. Należały do tych wszystkich ludzi, którzy od dziecka go hipnotyzowali. Ponieważ były w jego głowie, uznał je za własne. Na tym polega iluzja.

Zrozumiał, że źródłem jego kompleksów i niedowartościowana nie jest wygląd jego ciała, tylko uważanie się za gorszego od innych (tak jest zawsze, gdy chcesz być od kogoś w czymś lepszy). Co więcej, te wszystkie myśli wcale nie były jego. Zostały mu wdrukowane. Gdy sobie to uświadomił, te społeczne programy przestały mieć nad nim kontrolę. Kamil zaczął wybudzać się ze snu, że coś jest z nim nie tak i musi ambitnie dążyć do perfekcji. Zrozumiał, że ta perfekcja nie istnieje, jest tylko złudzeniem. Rozpoczął się proces uwalniania stłumionych emocji, które przez lata walki ze swoim ciałem się w nim nagromadziły.

Chociaż wcześniej nie wyobrażał sobie dnia bez siłowni, nagle zaczął tracić nią zainteresowanie. To było dla niego dziwne, ale miał coraz mniej motywacji, by robić morderczo ciężkie treningi i liczyć każdą kalorię. Co dziwniejsze, nie czuł się z tym źle, tylko dobrze! Ujrzał bezsens tego ciągłego katowania się i walczenia z naturą. Waga zaczęła spadać. 

Minęło kilka tygodni i przestał chodzić na siłownię. Już jej więcej nie potrzebował, bo zniknęły kompleksy i poczucie niedowartościowania. Argumenty o rzekomym chodzeniu dla zdrowia też przestały go przekonywać. Nagle dostrzegł, że siłownia wcale nie jest taka zdrowa dla ciała i jest wiele ‚zdrowszych’ dyscyplin.

Zaczął odczuwać radość, ale o znacznie głębszym wymiarze niż wcześniej, gdy stał napompowany i dumny przed lustrem. Zyskał mnóstwo wolnego czasu, jadł co chciał, zaoszczędził ok 1000zł miesięcznie (tyle wydawał na odżywki, siłownię i dodatkowe jedzenie), zniknął trądzik po całej chemii, którą w siebie pakował i przestał puszczać te śmierdzące bąki 🙂

Historia zatoczyła koło, bo po kilku miesiącach niećwiczenia stracił 20kg wagi i wyglądał dokładnie tak samo, jak 5 lat wcześniej, przed pójściem na siłownię. Znów był chudy jak patyk. Różnił się jednak jednym drobnym szczegółem. W końcu zaakceptował i pokochał swoje ciało. Nie chciał już go zmieniać, tak jak to było wcześniej. Dotarło do niego, że każde ciało, bez względu na to jak wygląda, jest doskonałe i idealne. W końcu lekcja została odrobiona, on mógł ruszyć dalej.

Okazało się, że ‚dalej’ było to, co wcześniej, przed zahipnotyzowaniem. Stan dziecięcej radości, nieporównywanie się do innych i pełna akceptacja ciała, bez względu na to jak wygląda. I znów zatoczył koło, by przyswoić kolejną lekcję. Dzięki niej zrozumiał, że jego szczęście nie zależy od niczego, a tym samym odebrał innym moc ponownego zahipnotyzowania go.

Pojawiła się naturalna chęć dzielenia się tym z innymi. By oni także się obudzili, pokochali siebie, by znów stali się piękni i przestali wierzyć w to, że czegoś im brakuje.

Być może Ty nie będziesz musiał tak jak on i wielu innych katować się wiele lat, robić sobie krzywdę, wydawać kupę pieniędzy, zaniedbywać przyjaciół i rodzinę oraz gonić za wszelkimi sukcesami, by zrozumieć, że wystarczy zaakceptować to, jaki jesteś.

A może też nie chcesz słuchać? Masz do tego prawo. Wiedz tylko, że żadne dziecko nie rodzi się z kompleksami. Ty także się z nimi nie urodziłeś. Kiedyś Twoje ciało Ci odpowiadało, nie miałeś potrzeby upiększania go i byłeś szczęśliwy. Dojrzewając, pozwoliłeś innym, aby myśleli za Ciebie. Dałeś sobie wmówić, że nie jesteś wystarczająco dobry i powinieneś się zmienić.

Przestań wierzyć komukolwiek i zacznij słuchać własnego serca. To najlepszy sposób, aby uodpornić się na zahipnotyzowanie. Tam się budzisz.

‚Kamil’

PS. Więcej artykułów dotyczących wyglądu:
1. Czy musisz być przystojny, by poznać atrakcyjną dziewczynę?
2. Na co kobieta zwraca uwagę u faceta?
3. Jak zaakceptować swój wygląd i ciało?
4. Wygląd – najczęstsza wymówka czy największe zmartwienie?

Z google..:

  • jak poderwac jestem chudy
3 komentarze
  1. Franek Lipiec 3, 2017 Odpowiedz
  2. Chudini Grudzień 14, 2017 Odpowiedz
    • O'rety O'rety Grudzień 17, 2017 Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.