Masz złamane serce? Dobrze Ci tak!

Ktoś Ci kiedyś złamał serce? I bardzo dobrze!

Pomyślisz, że oszalałem i co ja tam mogę wiedzieć o Twoim cierpieniu. Przecież złamane serce to jedna z największych krzywd, jakich człowiek może doświadczyć. Dla wielu to koniec świata i strata sensu życia. A jakiś tam Orety twierdzi, że wie lepiej.. i co gorsza, cieszy się moim nieszczęściem!

Pozwól, że pokażę Ci nieco inne spojrzenie na ten temat, a Ty otwórz umysł i spróbuj na chwilę odsunąć na bok sposób, w jaki do tego podchodziłeś. Być może uleczysz swoje serce szybciej niż Ci się wydawało.

Chyba każdy choć raz doświadczył syndromu złamanego serca. Być może dzieje się to teraz i nieprzypadkowo trafiłeś na ten artykuł. A może wydarzyło się to kiedyś i wydaje Ci się, że temat jest już zamknięty i nie warto do niego wracać. Często to, co zostaje po takim wydarzeniu w podświadomości, wpływa na całe życie i wszystkie relacje z innymi. Wiele ludzi zamyka swoje serce na cztery spusty. Nie bez powodu powstały stwierdzenia: serce z kamienia lub serce zimne jak stal.

Typowy scenariusz złamanego serca

Zawód sercowy najczęściej ma miejsce w sytuacji, gdy odchodzi druga połówka. Z jakiegoś powodu Twoja dziewczyna od Ciebie odeszła. Rzuciła Cię, zerwała, wyjechała, znalazła sobie kogoś innego lub Cię zdradziła. Świat zawalił Ci się na głowę i nie potrafisz się już w nim odnaleźć. Nagle wszystko się zmieniło i nie jest już takie jak było kiedyś. Życie przestało być kolorowe i nabrało odcieni szarości. Nie ma już wspólnych wyjść, wieczorów, przytulania się czy seksu. Wszystkie plany na przyszłość legły w gruzach.

Mijają tygodnie, miesiące. Wracasz do życia i odwracasz uwagę spotkaniami ze znajomymi, pracą, imprezami, siłownią i nowymi dziewczynami. Jednak uraz dalej pozostaje, a Ty tylko udajesz, że wszystko jest ok.

Twierdzisz, że to był błąd, pomyłka. Postanawiasz zmienić nastawienie do związków i miłości, by nikt już Cię nigdy nie skrzywdził. Dochodzisz do wniosku, że miłość tak naprawdę nie istnieje. To ściema, która się dobrze sprzedaje w komediach romantycznych i harlekinach. Nie ma miłości, jest tylko przywiązanie, przyzwyczajenie i kropka. Od teraz, gdy poznajesz kogoś nowego – nie dajesz się wciągnąć w te dyrdymały o zakochiwaniu i miłości. Na myśl o zakochaniu się, przypomina Ci się ból, którego kiedyś zaznałeś. Nie masz ochoty doświadczać tego więcej, dlatego nie wpuszczasz już nikogo do swojego serca.

Tykająca bomba

Jesteś przekonany o tym, że w końcu znalazłeś rozwiązanie i najbezpieczniej jest mieć serce ze stali. Masz święty spokój, bo nikt Cię już nie skrzywdzi. Nie zdajesz sobie jednak sprawy z tego, że tym samym wydajesz na siebie wyrok. Odpalasz tykającą bombę, która wcześniej czy później wybuchnie, to nieuniknione. Może za rok, może za 10, ale wybuchnie na 100%. Im dłużej będzie tykała w uśpieniu, tym większa będzie siła rażenia.

Wiele osób żyje z takimi tykającymi bombami. Niektórzy przez długie lata, zasłaniając się pracą i karierą. W końcu lont się wypala i wybucha w najmniej oczekiwanym momencie. Wybuch sprawia, że wychodzi na wierzch to wszystko, co przez długie lata ignorowałeś i zamiatałeś pod dywan. Ta pustka i samotność, którą odczuwasz jest już tak duża, że nie ma takiego dywanu, który by ją przykrył. Dopada Cię to, od czego uciekałeś. Brakuje Ci kogoś, kto obudziłby Cię słodkim buziakiem, zrobił Ci ciepłą herbatę, gdy jesteś zmarznięty lub przytulił, gdy masz zły dzień. A może jesteś w związku i wydaje Ci się, że wszystko jest ok. Na zewnątrz sprawiacie wrażenie idealnego związku, lecz tak naprawdę od dawna nic Was nie łączy, a Ty się oszukujesz, że to normalne i każdy związek wygląda tak po kilku latach. Nie, tak nie wygląda. Miłość nie może tak po prostu wygasnąć. Jeżeli tak się stało, to tej miłości nigdy nie było.

Im szczelniej zamknąłeś serce, tym wybuch będzie miał większą siłę rażenia. Jedni dostają od życia pstryczka w nos, a innym obrywa się uderzeniem z półobrotu, które nie raz kończy się depresją lub próbami samobójczymi. Pewnie nie raz słyszałeś podobne stwierdzenia:

Nie mam po co żyć; Nie mam dla kogo żyć; Nikt mnie nie kocha, jestem sam jak palec; Życie nie ma sensu; Wszyscy mnie nienawidzą; Nikt się mną nie przejmuje; Nikt nie zwraca na mnie uwagi; Dla wszystkich będzie lepiej, gdy mnie nie będzie

To nic innego jak wybuch tykającej bomby, w której przez lata nagromadziło się tyle prochu, że rozsadza całą iluzję, w jakiej człowiek żyje. Iluzję szczęśliwego, spełnionego i poukładanego życia. Wszystko rozpada się na kawałeczki, a ktoś dochodzi do wniosku, że przez całe życie się okłamywał. Udawał, że wszystko jest ok, ale nie było ok.

Zaczynasz rozumieć, że w życiu chodzi o coś więcej niż zarabianie pieniędzy i zbieranie dóbr materialnych. Nagle przypominasz sobie, że lata temu zamknąłeś swoje serce i przyrzekłeś sobie, że nigdy już nikogo do niego nie wpuścisz. Zaczynasz rozumieć dużo więcej sytuacji z własnego życia. Nagle rozjaśnia Ci się, dlaczego nigdy nie potrafiłeś się zaangażować, a każdy Twój związek rozpadał się, gdy tylko pojawiały się uczucia.

‚Korzyści’ złamanego serca

Wracamy do punktu wyjścia, złamanego serca. Mało osób wie o tym, że serce istnieje właśnie po to, by łamać się raz za razem. Nic nas tak nie rozwija, jak złamane serce. Za każdym razem jest mocniejsze, a Ciebie faktycznie trudnej skrzywdzić, bo zaczynasz rozumieć prawa rządzące życiem. Taka jego rola – łamie schematy, programy i przekonania. Wszystko to, przez co faktycznie cierpimy. Wszystko, co Ci się w życiu przydarza, nie jest ani dobre, ani złe – jest neutralne. To Twoje przekonania i programy nadają temu wartość: dobre-niedobre, smaczne-niesmaczne, ładne-brzydkie. Serce to wszystko rozpuszcza i pokazuje bez tych wszystkich etykietek. Pokazuje rzeczy takimi, jakimi są. My zrzucamy winę na serce i robimy z niego zimny kamień, a ono tak naprawdę niesie nam najlepszą pomoc.

Rzuciła Cię dziewczyna i twierdzisz, że masz złamane serce. Jednak ono jest w jak najlepszym porządku, nic mu nie dolega. To ono pokazuje Ci, że życie toczy się dalej, kwiaty rosną, a słońce wschodzi i zachodzi. To głowa szwankuje, a nie serce. To tam cyka bomba, w głowie, a nie sercu. Każde złamane serce daje Ci dawkę ogromnego życiowego doświadczenia i kolejną lekcję do odrobienia. To od Ciebie zależy czy wyciągniesz z niej wnioski, czy nie (a nieprzerobione lekcje powracają aż do skutku). Czy znów pozwolisz komuś złamać sobie serce, czy nie. Ja kiedyś też wierzyłem w to, że ktoś może złamać mi serce. Teraz wiem, że tylko i wyłącznie ja odpowiadam za stan mojego serca. Nikt nie jest w stanie mnie skrzywdzić ani złamać mi serca.

Jestem wdzięczny za każde spoliczkowanie (a wiele z nich było w fizycznej postaci) i złamane serce, jakiego doświadczyłem. Gdyby tyle razy nie było złamane, teraz nie byłoby tak elastyczne. Gdy kiedyś jakaś dziewczyna przestawała się ze mną spotykać albo do mnie pisać, wypełniał mnie smutek, żal, a nawet złość. Działo się to tak długo, aż nie uświadomiłem sobie, że to ja sam wpędzam siebie w ten smutek, a ona nie ma z tym niczego wspólnego. Uświadomienie sobie tego było jednym z większych punktów zwrotnych mojego życia. Wówczas zrozumiałem, że złamane serce to najlepsze co może się przytrafić. To idealna okazja, aby przyjrzeć się sobie w bezbronnej, niewinnej i czystej postaci.

Czas, aby ludzie zrozumieli, że najgorsze co można zrobić w takiej sytuacji, to zamknąć się w sobie, uznać miłość za ściemę i zamienić serce w kamień albo kawałek lodu. Niektórzy się tym nawet szczycą ‚O mnie się nie martw, mam serce z kamienia i nic mi się nie stanie‚. No tak, nie stanie, ale do momentu, aż bomba nie wybuchnie. Wówczas będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Tworzenie fortecy wokół serca nie dość, że nie rozwiązuje sytuacji, to jeszcze mocno ją pogarsza. Kojarzysz tzw. zimne suki? Dziewczyny, które bawią się cudzymi uczuciami? Tak naprawdę są głęboko nieszczęśliwe i szukają pocieszenia w cierpieniu innych. To samo dotyczy facetów, którzy rozkochują dziewczyny dla sportu, a potem je rzucają. Nie ma w tym niczego imponującego. Oni również cierpią, choć stwarzają wrażenie jakby byli panami życia i śmierci. Nie ma drogi na skróty.

Jeżeli Twój związek się skończył, to znaczy, że miał się skończyć. Nie mogło wydarzyć się nic innego, niż to, co się wydarzyło. Co więcej, to najlepsze co mogło się wydarzyć!
Pewnie pomyślisz, że ten Orety zwariował po całości, ale prędzej czy później przyjdzie refleksja, że dobrze się stało, jak się stało (a prawdopodobnie będzie to w następnym związku). Nadejdzie moment, w którym rozjaśni Ci się to, co się wydarzyło i dlaczego się wydarzyło. Zrozumiesz dlaczego tak się stało i jak ważne to było, abyś był w miejscu, w którym aktualnie jesteś.

Cała zabawa w tym, że te wszystkie wnioski przychodzą dopiero po czasie. Dlatego tak mało ludzi radzi sobie z rozstaniami. Gdy to się dzieje, płaczą, krzyczą, obwiniają siebie, innych i nie potrafią się pogodzić z sytuacją.

Życie w przestrzeni serca

Ufaj swojemu sercu, to Twój najlepszy przyjaciel. Nie prowadzi z Tobą wojny, nie cieszy go, gdy Ty cierpisz. Gra w Twojej drużynie i jest po Twojej stronie. Jeżeli podpowiada Ci, by zadzwonić, napisać, podejść albo zagadać, to zaufaj mu i tak zrób. Nikt inny na świecie nie podpowie Ci lepiej niż Twoje własne serce. Żaden przyjaciel, rodzic czy najlepszy coach. Nikt nie wie lepiej co jest dla Ciebie dobre niż Twoje serce. Gdy wydarzy się coś przykrego, nie obwiniaj go, bo ono nie jest niczemu winne.

Żyjemy w czasach, w których ludzie stracili zaufanie do serca, ignorują jego sygnały, zamykają je na klucz i uznają za podrzędny organ. Twierdzą, że to ono jest odpowiedzialne…[limit-article-here] za ból i wszystkie złe decyzje. Bo jeżeli się zakochałem, a druga osoba mnie zraniła, to winą jest moje łatwowierne serce. Od teraz będę trzymał je na uwięzi, by nie narobiło większych szkód. Lecz ono ma to do siebie, że nie da się go tak po prostu uciszyć. Będzie tykało, rozpuszczało lód i burzyło mury, aż w końcu jego wołanie będzie tak głośne, że nie będzie można go więcej ignorować. Wybuchnie, a człowiek zmięknie i znów mu zaufa. Będzie tak wybuchało raz za razem, aż zaufanie będzie na tyle duże, by przebywać w jego przestrzeni przez cały czas.

Orety

6 komentarzy
  1. Daniel Grudzień 9, 2015 Odpowiedz
  2. Wojtek Grudzień 9, 2015 Odpowiedz
  3. Daniel Styczeń 17, 2016 Odpowiedz
  4. Tom Kwiecień 10, 2016 Odpowiedz
    • O'rety O'rety Kwiecień 12, 2016 Odpowiedz
  5. Zibi Lipiec 23, 2018 Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.