Jak wygląda kurs uwodzenia od środka? (fotorelacja)

Oto relacja napisana przez uczestnika jednego z ostatnich kursów uwodzenia. Zawiera najważniejsze strategie i wnioski, które przyczyniły się do końcowego sukcesu. 

____________________________
To był wspaniale spędzony czas. Pięć dni i cztery noce w magicznym Krakowie…

Na szkolenie z Kamilem zdecydowałem się już jakiś czas temu. Poznaliśmy się kilka miesięcy wcześniej i wiedziałem, że kiedyś musi się to wydarzyć. Zanim spotkaliśmy się w Galerii Krakowskiej, podczas podróży pociągiem pomyślałem sobie:

niech się dzieje co ma się dziać, nie mam żadnych oczekiwań. Jak się okazało, była to bardzo ważna kwestia, ale o tym później.

Przed przyjazdem od czasu do czasu podchodziłem do kobiet, zdarzały się randki, zdarzał się seks, ale kompletnie nie czerpałem z tego przyjemności (no może poza seksem 🙂 ). „Podrywanie” traktowałem jako rzecz, którą powinienem robić. Zmuszałem się, żeby podejść, tocząc zazwyczaj batalie w swojej głowie. Tak naprawdę podchodziłem bardzo rzadko, ponieważ mało kiedy udawało mi się z niej wyjść. Kiedy jednak już to robiłem, ziała ode mnie niespójność i kobiety czuły, że nie czuje się ze sobą dobrze. Nic z tego zazwyczaj nie wychodziło. Czułem, że coś jest nie tak.

Miałem motywacje OD (od bycia samemu, od braku seksu, od braku przytulania, od braku randek), a przecież kobiety są cudowne, kochają być podrywane, kochają kiedy faceci pokazują swoją uwagę, kochają randkować, przytulanie, całowanie, seks, związki i wszystko co związane z facetami. Wiedziałem, że można czerpać z tego olbrzymią przyjemność i wiedziałem, że Kamil ją czerpie. Stąd szkolenie właśnie u Niego.

Całe nasze spotkanie przebywało w koleżeńskiej atmosferze i z całą pewnością mogę powiedzieć, że zostaliśmy  po tym wspólnie spędzonym czasie dobrymi kumplami.

Mieszkaliśmy przy samym rynku. Każdego dnia po przebudzeniu mieliśmy chwilę na ogarnięcie, po czym wychodziliśmy w miasto. Zrobiliśmy tam chyba ze sto kilometrów eheh. Rynek, galeria, znowu rynek, znowu galeria, znowu rynek i tak każdego dnia ;). Koło 21 wracaliśmy do domu, godzina, dwie na sen. Następnie prysznic, coś na ząb, pogaduchy i znowu w miasto. Zwiedziliśmy minimum 10 klubów, w Krakowie jest co robić 🙂

szybka randka podczas kursu podrywu

 

Na początku szkolenia nie było łatwo, ale bardzo dużo rozmawialiśmy. Kiedy coś się pojawiało w głowie, na bieżąco wszystko przerabialiśmy. Pierwszą rzeczą jaką koniecznie trzeba było sobie uświadomić był fakt, że przyjechałem tu po to… żeby się dobrze bawić. Z każdym dniem pojawiało się coraz więcej luzu, zabawy i cieszenia się z procesu. To naprawdę bardzo ciekawe zjawisko.

Jeżeli Ci nie zależy, jeżeli odpuszczasz, jeżeli nie masz oczekiwań, to samo się dzieje. Oczywiście, bez dwóch zdań najważniejsze jest podjęcie działania. Mocno wziąłem sobie do serca słowa:

Nie próbuj się pozbyć presji, tylko działaj mimo niej.

Z każdym podejściem miałem coraz większą radość z tego co robię, a co najważniejsze nie myślałem co robię! To chyba klucz, bo:

 Uwodzenie ma się czuć, a nie o nim myśleć.

Co więcej, nie chodzi nawet o uwodzenie, a o bycie obecnym w 100% w teraźniejszości. Tyle rzeczy się dzieje, dziewczyna wypuszcza z rąk kubek z czekoladą, druga słucha muzyki, trzecia czyta książkę, czwarta pali papierosa… Wszystko się dzieje, trzeba jednak podjąć działanie i skupić uwagę na zewnątrz.

Podczas tego szkolenia wydarzyło się naprawdę dużo… Były numery, były randki, pocałunki, uprawiałem też seks. Co ciekawe, jeżeli to wszystko sprawia Ci frajdę i fun, odbywa się to bezwysiłkowo. Nie ma tutaj czary mary hokus pokus. No bo na logikę, jak ktoś jest uśmiechnięty, pozytywny, uważny, spontaniczny to ludzie to czują i odwzajemniają.

efekty kursu uwodzenia

Dziewczyny dobrze reagują, ludzie dobrze reagują, a rzeczy same się dzieją. Złota zasada brzmi: bądź pro w swojej zabawie. Kluczem jest zrozumienie, że masz sobie zadać pytanie:

 Co mnie w niej rozbawi, a nie co ją rozbawi.

Dodatkowo totalnie mnie rozluźnia przekonanie pt:

Idę zobaczyć co się wydarzy, a nie po to, żeby coś się wydarzyło.

No bo skąd wiem, że chce żeby coś się wydarzyło, skoro nie wiem jak będzie? Dlatego idę i patrze jak jest, bez oczekiwań. Dziewczyny to czują. Podchodzi facet i w sumie nic nie chce, ale jest fajnie.

To czego brakowało mi przed szkoleniem, to brak zaufania do samego siebie. Bałem się, że nie będę miał o czym rozmawiać etc. Kolejny przełom nastąpił, kiedy Kamil uświadomił mi, że każde moje podejście będzie najlepsze jakie może być. Każdy z nas zachowa się najlepiej jak potrafi na dany moment. Dla przykładu, podszedłem pierwszy raz do dziewczyny, która rozmawiała przez telefon. Wyszło śmiesznie, dziewczyna nie odłożyła telefonu, ja odszedłem.

Kolejne podejście. Zobaczyłem dziewczynę, która również rozmawiała przez telefon. Podszedłem i wyszło mega pozytywnie. Przerwała rozmowę i spacerowaliśmy razem po rynku. Nie myślałem o tym co mam zrobić, zadziałało doświadczenie, które nabyłem godzinę wcześniej. Znów zachowałem się najlepiej jak umiałem. Takich przykładów mógłbym opisać bardzo dużo.

Kolejna z cyklu golden rules:

Najpierw podejdź, później pomyśl 🙂

Ile interakcji by się nie wydarzyło, gdybym zadecydował z odległości 10 metrów, że nie podchodzę. A nie podchodzę, bo nie wiem co powiedzieć. Dlaczego nie wiem co powiedzieć? Bo stoję 10 metrów dalej.

Najpierw decyduję, że idę. Po chwili przed nią stoję i nagle wszystko samo się dzieje. Umysł podpowiada co masz powiedzieć. Co więcej, nagle dostrzegasz rzeczy, których z odległości 10 metrów nie widziałeś. Jakiś tatuaż, charakterystyczne kolczyki albo słowo w książce. Hah swoją drogą, tak zaczęła się jedna z rozmów.

Dosiadłem się do dziewczyny, która czytała książkę i miała na uszach słuchawki. Z odległości 10 metrów nic nie przychodziło mi do głowy, ale gdy usiadłem, spojrzałem w bok i pierwsze słowo, które przeczytałem to „alleluja”. Spojrzałem na nią i powiedziałem: Alleluja! I tak zaczęła się pełna śmiechu rozmowa.

szkolenie z uwodzenia

Dostałem dużo bardzo fajnych konceptów i strategii, które działają. Mógłbym napisać esej na 10str A4, ale podsumowując, najważniejsza w tym wszystkim jest zabawa.

Jeżeli jestem szczęśliwym, otwartym i pozytywnym gościem, to ludzie to odwzajemniają.

  • Kiedy wychodzę z głowy i jestem obecny, mam szanse zauważyć milion rzeczy, które 95% ludzi umykają,
  • Kiedy mówię dziewczynie z pełnym przekonaniem, że porywam ją na gorącą czekoladę, to ona czuje, że jestem spójny i pewny siebie,
  • Kiedy mam ochotę powiedzieć jej, że ma apetyczne usta i mówię to wtedy, kiedy naprawdę tak czuję, ona jest podniecona.

Trudno mi to wszystko wytłumaczyć słowami, ale chyba wrócę do zdania: uwodzenie ma się czuć, a nie o nim myśleć.

To był cudowny czas, odbyliśmy najdłuższą w życiu drogę – z głowy do serducha. A jak taką drogę się odbędzie, to rzeczy naprawdę się dzieją same.

Na początku oznaczyłem podrywanie cudzysłowem. Zrobiłem to celowo. Mój wniosek po tym kursie uwodzenia jest taki:

Tu nie chodzi o podrywanie, a o bycie szczęśliwą, obecna osobą. Bez oczekiwań, bez potrzeby, dającą radość i pozytywne emocje innym ludziom.

Merci Kamilo!

Ps. Chcesz wziąć udział w takim samym kursie? Więcej informacji znajdziesz tutaj: praktyczny kurs uwodzenia.

Ps2. Jeżeli się wahasz i nie wiesz, który kurs uwodzenia wybrać, koniecznie przeczytaj ten artykuł: 

Kurs uwodzenia: 12 porad, by nie wtopić i wybrać dobrego trenera [2018r]

Z google..:

  • podrywam pl kurs
Jeden komentarz
  1. polo Kwiecień 6, 2016 Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.