Jak poderwać Azjatkę? (Korea Południowa)

Jeden z czytelników podesłał mi ciekawą relację z Korei Południowej z perspektywy podrywania dziewczyn. Jako, że sam uwielbiam podróżować i również udało mi się zaliczyć cząstkę Azji (cała relacja na Youtube), postanowiłem że podzielę się (przestrzegę) tym tekstem dla wszystkich, którzy planują wybrać się do Korei, ale i dla wszystkich, których interesuje podrywanie dziewczyn za granicą.

———————————————————

Z tego co zauważyłem i poczytałem, Korea Południowa jest najtrudniejszym krajem do poderwania dziewczyny w całej tej nazwijmy to „skośnej” Azji. Dziewczyny tam są naprawdę świetne wizualnie. Idąc po ulicy średnio 7/10 jest naprawdę Sklasa 😉

Z tego co wiem jest tam największy na świecie odsetek operacji plastycznych, więc w sumie nie ma się co dziwić. Podobno wygląda to tak, że na 18 urodziny rodzice strzelają lasce operację w prezencie, w związku z czym od młodego już polepszają u siebie co tylko można. Trochę mi się w to nie chciało wierzyć jak mi to jakaś znajoma opowiadała, aczkolwiek potwierdziła mi to niemalże każda osoba, która była w Korei.

Dziewczyny są wysokie dosyć, zwykle chodzą ubrane w stylowe miniówy, ciała mają naprawdę niesamowite – piękne duże piersi i tyłki przy jednocześnie szczupłej sylwetce i buźce jak milion dolarów. Widziałem w ciągu 4 dni ok 3-4 perfect 10, nie licząc hostess w klubach.

Teraz tak. Podryw jest trudny z paru powodów:new2

  1. Język. Jeszcze mniej panien mówi po angielsku niż w Japonii.
  2. Jeżeli określenie „panny lecą na kasę” może gdzieś pasować, to pasuje właśnie do oreanek. Jak nie ma odpowiedniej stylówy to 0 szans.
  3. Panny mają mega duże poczucie własnej wartości, co wynika po części z tego, że tak dużo w siebie inwestują.
  4. Nie bycie Azjatą w Korei Południowej jest postrzegane raczej negatywnie, aczkolwiek to też zależy od miejsca.

Będąc w Busan (2 największe miasto Korei) czuliśmy się w klubie jak odpadki, dziewczyny zupełnie brak uśmiechu na twarzy, kontakt wzrokowy nie do załapania. Zauważyłem też, że tam jak przychodzi grupka dziewczyn to bawią się ze sobą i totalna izolacja od otoczenia – brak interakcji z kimkolwiek. Sam zostałem zlany parę razy, mój koleżka też, ale jak zwróciłem uwagę, Koreańczycy również byli zlewani wręcz po chamsku. Uznałem, że coś jest nie tak, ale może to wina miejsca. Potem kolejny dzień szlajając się po mieście potwierdziłem właśnie te obserwacje, że straszny chłód wieje od tych ludzi, np. na plaży czy w miejscach do picia tak jak w klubie – grupki zamknięte bez dostępu osób z zewnątrz. Trochę mi to kontrastowało, bo jak byłem za 1 razem w Busan na 1 dzień tylko, to siedząc sobie gdzieś przypadkowo podeszła do mnie super ładna dziewczyn i zaczęła po angielsku nawijać, bardzo dobre wrażenie i ogólnie zajawka, stąd miałem chęć powrotu do Korei ponownie. A tu za 2 gim razem taka odmiana

No ale nie ma co się zniechęcać, więc pojechaliśmy do Seulu. Tu poszliśmy do 9go największego klubu na świecie wedle jakichś tam rankingów – lans straszny, hostessy wszystkie perfect, panny wizytujące nie ustępują urodzie hostessom. I co dziwo atmosfera zupełnie odmienna, zabawa, dziewczyny uśmiechały się do mnie (a Koreanki mają taki uśmiech że koniec;) ) parę razy jakaś tam lekka bajera na parkiecie etc. Także wbrew temu że klub niby dla snobów okazało się, że może być fajnie i przyjemnie w koreańskiej dyskotece.

podrywanie azjatekNastępnego dnia popytaliśmy jakiegoś anglojęzycznego Koreańca o panny w Seulu i powiedział, że w mieście w zależności od dzielnicy jest inaczej – np. dzielnica o nazwie Itaewon (czy jakoś tak) to dzielnica, gdzie dziewczyny określa się mianem „white lovers” i że ogólnie jest niby łatwiej spotkać otwarte panny do tego mówiące po angielsku. Z kolei dzielnica gangam (czy jakoś tak) jest miejscem, gdzie wypucowane księżniczki po operacjach szukają sobie sponsorów, a klub do którego poszliśmy dzień wcześniej ma opinię takiego centrum dla tych lasek. Także po wysłuchaniu opinii postanowiliśmy udać się oczywiście w miejsce mniej polecane – czyli do klubu (Octagon) na sobotnią imprezę. No i okazało się że nie było wcale tak strasznie, aczkolwiek odwaliliśmy straszną lansówę. Panny w sumie się nawet kleiły, interakcja całkiem spoko. Ogólnie chodząc po ulicy odnosiliśmy wrażenie, że w Seulu dziewczyny mają jakieś takie bardziej milsze usposobienie niż w busan.

Wniosek – Korea jest krajem obfitującym w naprawdę piękne, ale i wyjątkowo niedostępne dziewczyny. Podobno kobiety tutaj cenią sobie to, jak bardzo się o nie adorator stara niż to, jak bardzi im się podoba. Bez języka jest bardzo ciężko, ale jak to powiedział jakiś napotkany koreaniec – używajcie mowy ciała . Bycie białym nie daje generalnie przewagi, zwłaszcza że koreańcy są generalnie wysocy i lepiej zbudowani niż Japończycy. Podobno jest też tak, że idąc na dziwki te mogą powiedzieć, że skoro jesteś białym to spier*alaj…[limit-article-here]

http://www.naughtynomadforum.com/forum/showthread.php?tid=1104&highlight=Busan

Tutaj zamieszczam ciekawy artykuł, z moich obserwacji dużo się zgadza. Tak więc jak chcesz sprawdzić swój poziom mistrzostwa – spróbuj kiedyś wybrać się do Korei i poderwij naprawdę ładną dziewczynę. Sam mam zamiar w przyszłości raz jeszcze się tam wybrać, aby się sprawdzić ponownie, bo przez 4 dni objazdowo za dużo nie powojowałem. Pozdrawiam i następnym razem napiszę o Japonii (zupełnie, zupełnie inna opowieść 😉 )

Z google..:

  • jak poderwać azjatkę
  • prostytucja w korei
  • wysokie azjatki
6 komentarzy
  1. Bobslej Sierpień 29, 2014 Odpowiedz
  2. valdi Wrzesień 6, 2014 Odpowiedz
  3. Miki Wrzesień 30, 2014 Odpowiedz
    • hiei Listopad 17, 2014 Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.