Dlaczego podrywasz dziewczyny? 6 etapów rozwoju faceta

Podczas jednego z ostatnich szkoleń, kursant zapytał mnie: Po co poznajesz dziewczyny? Jaki jest tego cel?

Pytał mnie, bo zdał sobie sprawę, że sam nie wie, po co to robi. Chwilowo stracił sens. Nie wiedział jeszcze, że ta utrata sensu jest szansą na coś dużo cenniejszego.

To było dobre pytanie. Podszedłem w życiu kilka tysięcy razy do obcych kobiet i nigdy nie zadałem sobie pytania: po jaką cholerę to robię?

A czy Ty kiedyś się nad tym zastanawiałeś?

Po zastanowieniu się, wyodrębniłem 6 etapów:

Etap 1 – Dziecięca ciekawość

Moje pierwsze wspomnienia z poznawania dziewczynek sięgają przedszkola. Podchodziłem do nich z ciekawości. Ciekawiło mnie, czym różnią się ode mnie, kim są, jakie są, dlaczego sikają na siedząco, czym sikają itd. Była to czysta niewinna ciekawość, wtedy jeszcze nie chciałem ich zdobywać, ani nie miało to podtekstu seksualnego.

Etap 2 – Zamknięcie w sobie

Później na wiele lat cos* mnie zablokowało. Straciłem dziecięcą radość i ciekawość, przestałem poznawać dziewczyny. 

*coś = Społeczne warunkowanie, przez które każdy z nas przechodzi. Mądrości naszych rodziców, nauczycieli, dziadków i wujków: seks jest zły, nie wypada rozmawiać z obcymi, nie możesz pokazywać tego co czujesz, nie jesteś wystarczająco dobry, by mieć piękną dziewczynę, żeby być kimś, musisz zgromadzić majątek i zasadzić drzewo, istnieje tylko jedna przypisana Tobie kobieta (druga połówka) i inne dyrdymały.

W efekcie tego zostało mi wdrukowane do głowy, że moje szczęście zależy od drugiej osoby. Jeżeli nie będę miał żony, dzieci, ani rodziny, to nigdy nie będę szczęśliwy. Co więcej, zaprogramowano mi jeszcze jedną rzecz, którą uważam ża największą krzywdę, jaką ludzie sami sobie wyrządzają. Przekonanie, że miłość poczuję dopiero wtedy, gdy ktoś mnie pokocha. Od tego wdruku zaczyna się wielka życiowa gonitwa za partnerem. Wierzymy, że tylko dzięki drugiej połówce można w życiu doświadczyć miłości.

Ponieważ instynktownie nas do niej ciągnie (a nie wiemy jeszcze, że chodzi o naszą własną naturę), to desperacko szukamy drugiej połówki, by w końcu jej (miłości=akceptacji) doświadczyć. To jedno z największych kłamstw wszechczasów. Gdyby nie ono, ludzie by nie cierpieli.  

Etap 3 – Walka o przetrwanie

W wieku młodzieńczym zaczęła narastać frustracja, że kumple mają dziewczynę, a ja nie. Znów wróciła motywacja, aby je poznawać. Tym razem nie wynikała z ciekawości lub radości, tylko z bólu. Nie chciałem być gorszy niż inni. „Jeżeli oni kogoś mają, to ja też powinienem mieć. Przecież większość nie może się mylić„. Nie wiedziałem wtedy, że inni są tak samo zaprogramowani jak ja. Zaczęły pojawiać się pierwsze próby poznawania dziewczyn.

Okres ten trwał kilka lat i obfitował w ogromną ilość prób i upadków. Nie wiedziałem jak się za to zabrać i nie trafiłem wtedy na takie artykuły/blogi jak ten i ludzi, którzy mogliby wytłumaczyć mi to od A do Z.

Zaczęły pojawiać się pierwsze dziewczyny i związki.

Etap 4 – SUKCES i Pan Życia!

W końcu wszystko zaczęło się rozjaśniać i zacząłem rozumieć psychologię damsko-męską. Dziewczyn było coraz więcej, a u mnie pojawiła się nowa motywacja. Zaczęło mi się to podobać. Ból minął, bo nie byłem już najgorszy. Perspektywa odwróciła się o 180*, a ja stawałem się coraz ‚lepszy’. Pojawił się kolejny okres, w którym poznawałem je dla samego poznawania. Chciałem więcej i więcej.

Inni zaczynali patrzeć na mnie z podziwem, a mój prestiż rósł. Zacząłem zaliczać dziewczyny i czułem coraz większą dumę z moich osiągnięć. Codziennie uprawiałem seks z minimum jedną dziewczyną, z każdej imprezy wracałem z kimś do domu, a zdarzało się nawet uprawiać seks po dosłownie kilku minutach znajomości. Stałem się kozakiem maślakiem i robiłem kolejne kreski na ścianie. Chciałem być najlepszy i pokazać to całemu światu.

Książkowa definicja sukcesu, do którego dąży wielu facetów. Z łatwością potrafiłem trafić do łóżka z większością kobiet, które mi się podobały.

Ten okres trwał kolejnych kilka lat, a ja wówczas byłem przekonany, że to już ostatni etap, a moje życie do końca będzie wyglądało jak u Hugh Hefnera. Co może być dalej? Jeżeli w końcu osiągnąłem sukces, to pozostało już tylko cieszenie się nim i utrzymanie statusu quo.

Etap 5 – Pobudka!

Na szczęście ‚uratowała mnie’ moja największa pasja, tj. funkcjonowanie umysłu i poszukiwanie tego, co poza nim. Chociaż problem z dziewczynami został naprawiony, nie zatrzymałem się w ‚rozwoju’, będąc ciekawym co jest dalej.

Zauważ jak dziwnie brzmi stwierdzenie ‚uratowała mnie’. Właśnie tym różni się ten etap od poprzedniego. W poprzednim myślałem, że jestem mądrym królem mieszkającym w pałacu, a w tym zdałem sobie sprawę, że jestem głupim żebrakiem mieszkającym w więzieniu.

Zaczęło do mnie dochodzić, że coś tu nie gra, choć nie wiedziałem jeszcze co. Chwilami miałem wrażenie, że to tylko sen, ale nie wiedziałem jak się z niego wydostać, kto go tworzy, kto bierze w nim udział i jaki jest jego zasięg.

Postanowiłem to sprawdzić i to, co odkryłem, przeraziło mnie na maksa. Okazało się, że żyję w pięknej i doskonałej iluzji. Wyszło na jaw, że wszystko jest dokładnie na odwrót, niż myślałem.

To był bardzo, bardzo trudny okres. Zrozumiałem, że tak naprawdę jestem zagubiony, a dziewczyny stały się sposobem, by się odnaleźć. Zapragnąłem tego całego ‚odnalezienia siebie’, ale to nie było takie proste. Na powierzchnię zaczęły wypływać ogromne ilości stłumionego pożądania, strachu i wszystkich innych niefajnych emocji.

Przynajmniej było już dla mnie jasne, że nie muszę już niczego sobie, ani innym udowadniać. Liczba dziewczyn drastycznie spadła, bo nie widziałem już wartości w pustym zaliczaniu. Zaczęło mi świtać, że prawdziwy powód poznawania kobiet od początku był inny, tylko byłem zbyt ślepy, by go widzieć.

Znajdowałem w kobietach odbicie siebie samego. Poznawałem je, aby…poznać siebie. To o mnie od początku chodziło, a nie o kobiety. To siebie chciałem poznać. Wciąż w dużej mierze byłem od nich uzależniony, ale wiedziałem już, że szukam w nich siebie. Jednocześnie szukałem też innych sposobów, by to osiągnąć.

Etap 6 – Tu i teraz

W tym etapie odkryłem, że kobiety nie są mi już „potrzebne”. To nie oznacza, że trafiłem do klasztoru i przestałem się z nimi spotykać czy uprawiać seks. Zmiana zaszła w głowie. W końcu pozbyłem się wdruku (o którym wspominałem w 2 etapie), że jedyną drogą do szczęścia jest znalezienie kobiety. Okazuje się, że można dużo łatwiej. Nie potrzeba do tego drugiej osoby. 

Nauczyłem się jak łatwiej i prościej zyskiwać to, co dawały mi kobiety. Podobnie jest z alkoholem czy jakimikolwiek używkami. Gdybyś nauczył się w łatwiejszy, szybszy, przyjemniejszy i zdrowszy sposób radzić sobie ze stresem, który odczuwasz, przestałbyś pić. Nie dlatego, że ktoś Cię zmusił, tylko dlatego że odnalazłeś lepszy sposób. Wcześniej piłeś, bo nie potrafiłeś inaczej sobie ‚ze sobą’ radzić. Dlatego zmuszane ludzi, aby przestali pić, palić czy brać narkotyki, jest głupie. Wystarczy nauczyć ich lepszego sposobu, by sobie z tym wszystkim radzić i sami przestaną. (Więcej o używkach i narkotykach przeczytasz w: Narkotyki i używki, a emocje).

Inaczej można wytłumaczyć to poprzez tzw. przywiązanie. Kiedyś byłem przywiązany do kobiet, potrzebowałem ich (bo patrzyłem na świat przez filtr: bez kobiety nie będziesz szczęśliwy). Gdy zorientowałem się, że nie widzę świata takiego, jakim jest, tylko przez filtry, zacząłem się ich pozbywać.

Kobiety (aktualnie jedna) wciąż są, ale nie ma już przywiązania. Brak przywiązania oznacza, że bez względu na to, czy jesteś sam, czy w związku, czujesz się jednakowo dobrze. Co więcej, ten związek ma zupełnie inny wymiar niż jakiekolwiek wcześniejsze. Zamiast czerpać szczęście od niej (wierząc, że bez niej jestem niekompletny) dzielę się szczęściem, które wypływa ze mnie (wiedząc, że jestem kompletną całością). Gdy takie osoby tworzą związek, ilość szczęścia rośnie do potęgi i wraz z tym pojawia się prawdziwa magia.

Historia zatoczyła koło i znów pojawiła się dziecięca ciekawość. Nie mam już potrzeby zdobywania kobiet dla siebie. Wciąż je poznaję przy okazji codziennych sytuacji, czy podczas kursów, gdzie pokazuję kursantom, jak proste to może być, gdy tylko niepotrzebnie tego nie komplikujemy. Między poznawaniem, a zdobywaniem jest ogromna różnica. Poznawanie jest naturalne, a zdobywanie jest skutkiem ukrytych kompleksów.

Zdarza się, że jakaś kobieta czymś mnie zafascynuje i idę jej to powiedzieć. Robię to, bo chce się z nią tym podzielić i coś jej dać, a nie dlatego, by coś jej zabrać (np. zaliczyć).

Kiedyś myślałem, że kobiety są celem samym w sobie. Teraz widzę, że były tylko środkiem do zupełnie innego celu. Dzięki nim odkrywałem siebie. Dzięki każdej interakcji, każdemu podejściu i związku, uczyłem się czegoś nowego o sobie. 

To samo dotyczy naszej nieustannej potrzeby zdobywania nowych kobiet i gonienia króliczka. Nawet gdy jesteśmy w związku i pozornie wszystko mamy, to i tak ciągnie nas do innych. Tylko się nam wydaje, że chodzi o inne kobiety. Chodzi o nas samych. O naszą potrzebę wolności i ciągłego zdobywania. 

Z moich obserwacji wynika, że zdecydowana większość facetów znajduje się między etapem drugim, a czwartym. Tych na etapie piątym poznaję kilka razy w roku. Tych na szóstym poznałem tylko kilku przez całe życie.

Jednocześnie oczywistym okazało się, że na żadnym z nich nie jesteśmy ‚na zawsze’, choć nam wydaje się, że to już ostatni i nie ma nic więcej. To tylko kwestia czasu i wewnętrznej gotowości, aż zacznie nam świtać, że jest coś dalej.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo wiem jak pomocne w naszym rozwoju są mapy stworzone przez ludzi, którzy przetarli szlaki. Gdy wiesz, że etap na którym aktualnie jesteś, jest tylko przejściowy i dodatkowo wiesz co zrobić, by pójść dalej, droga staje się znacznie prostsza.

Moc z Tobą!
O’rety

* Równolegle do powyższych etapów odbywała się podróż związana z moim ciałem i siłownią. Szczegóły w: Metamorfoza, jakiej nie widziałeś

*Inne spojrzenie na potrzebę podrywania dziewczyn, opisałem kiedyś w artykule: Czy podrywanie to ucieczka przed samotnością?

5 komentarzy
  1. Danny Listopad 6, 2017 Odpowiedz
  2. Bartek Listopad 6, 2017 Odpowiedz
    • O'rety O'rety Listopad 7, 2017 Odpowiedz
  3. arczi Listopad 19, 2017 Odpowiedz
    • O'rety O'rety Listopad 20, 2017 Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.