Czy warto wywoływać negatywne emocje u kobiet?

Zostałem zapytany o to, czy warto w kobiecie wywoływać negatywne emocje. Popularna teoria brzmi, że warto takich emocji dostarczać, bo jeżeli są tylko pozytywne, to zbyt długo się nie pociągnie i nie może być zbyt pięknie. W kontekście związku poleca się raz na jakiś czas wywołać burzę i awanturę, by później w ramach zgody przeżyć świetny seks. Natomiast w kontekście podrywu uważa się, że gdy dziewczyna jest zadufana w sobie i zachowuje się jak księżniczka, to także należy ją sprowadzić na ziemię, wywołując w niej nieco negatywnych emocji (obniżając jej wartość/negując ją).

Komu należy się kubeł zimnej wody?

Nie zaprzeczam, że nie wydaje się to logiczne. Ja też kiedyś mocno w to wierzyłem i uważałem, że najlepiej na dziewczynę działa rollercoaster emocjonalny, a jak robi z siebie paniusię, to trzeba wylać jej na głowę kubeł zimnej wody.

Jednak w pewnym momencie zauważyłem, że życie wcale nie jest logiczne, wręcz przeciwnie. Postrzeganie życia przez pryzmat racjonalności, liniowości i lewopółkulowej logiki jest jednym z największych ograniczeń ludzkiego (a szczególnie męskiego) umysłu. Nawet wielcy geniusze utknęli w tym martwym punkcie. A co dopiero my, zwykli faceci chcący tylko poprawić relacje z dziewczynami 🙂

Zacznijmy od podstawowego wyjaśnienia:
pozytywna emocja = czujesz się dobrze, miło, przyjemnie, fajnie
negatywna emocja = czujesz się niedobrze, niemiło, nieprzyjemnie, niefajnie

Zastanów się, czy lubisz czuć się miło, dobrze, fajnie i przyjemnie, czy może uwielbiasz ból, płacz i cierpienie? Odpowiedź jest chyba oczywista.

To teraz wyobraź sobie, że poznałeś dziewczynę, która Ci się spodobała. Czy chciałbyś, aby ona zaczęła dla zabawy wywoływać w Tobie poczucie strachu, smutek, winę, wstyd albo próbowała zaniżyć Twoje poczucie wartości? Odpowiedź chyba też jest oczywista, bo każdy chce być szczęśliwy i nie chce cierpieć.

Zatem jeżeli sam nie chciałbyś, aby ktoś sprawiał, że cierpisz, to dlaczego chcesz, aby ktoś inny cierpiał?

Aha, no tak zapomniałem. Przecież to jest tylko ‘technika’. Środek, by uzyskać cel. Chcesz ją poderwać albo mieć z nią dobry seks. Dlatego będziesz ją obrażał, zaniżał jej wartość czy sztucznie wywoływał kłótnie. No ale nie ma w tym niczego złego, to tylko niewinna zagrywka. Najwyżej trochę popłacze i jej przejdzie, co nie?

To niesamowite jak potrafimy sobie wszystko wytłumaczyć. To i tak nic. Jeżeli jesteśmy w stanie iść na wojnę i zabijać innych w imię X (wstaw dowolne: państwo, ideę, religię, honor, klub piłkarski etc.) i twierdzimy, że robimy dobrze, to tym bardziej nie widzimy niczego złego w czymś takim, jak wywoływanie negatywnych emocji w kobietach. Gorzej, gdy to nam dzieje się krzywda. Gdy nas biją, gdy chorujemy, gdy dziewczyna nas zdradza, gdy umiera nam ktoś bliski, gdy znajomego potrąca pijany kierowca itd. Nagle mówimy, że świat jest niesprawiedliwy i nie powinno się tak stać. Ale gdy sami każemy cierpieć innym, by osiągnąć swój cel, to nie ma w tym niczego złego.

Kompleks podrywacza

Imponują nam faceci, którzy potrafią celną ripostą sprawić, że zadufana w sobie dziewczyna zamyka się i robi się czerwona. Cieszymy się, że w końcu ktoś sprowadził ją do parteru. Nie wiemy, że zarówno on, jak i ona się boi. On się boi, że jej nie zdobędzie, dlatego próbuje ją kontrolować. Ona się boi, że ktoś dowie się jaka wrażliwa jest w środku, dlatego zakłada maskę trudnej do zdobycia.

Ci faceci dają nam cenne rady jak zdobywać kobiety, jak robić im emocjonalny rollercoaster, jak je celnie ripostować, jak je negować i wywoływać burzę w związku. Nie mówią o tym, że głęboko w środku czują się od nich słabsi i gorsi. Nie mówią tego, bo sami nie zdają sobie sprawy, że to tylko ich mechanizm obronny, by nie pokazać swoich słabości, których się wstydzą.

Nie potrafią utrzymać przy sobie kobiety bez burzy w związku i nie radzą sobie z dziewczynami, które w ich oczach mają wyższą wartość (te zachowujące się jak księżniczki). Nie widzą tego, ale w momencie, w którym je ripostują, negują, czy wywołują negatywne emocje, tak naprawdę pokazują, że to one mają nad nimi władzę. Inaczej nie próbowaliby przejąć nad nimi kontroli. Jeżeli próbujesz zrzucić kogoś z tronu (wywołując w nim negatywne emocje, by zyskać nad nim przewagę) to znak, że sam na tym tronie nie siedzisz. Będąc niżej, zrzucasz kogoś, kto jest wyżej, by zająć jego miejsce. 

I w ten sposób odkrywa się głęboko skrywany kompleks. Walczysz tylko z tym, kogo/czego się boisz. Jeżeli walczysz z kobietą (a tym są wszelkie próby zdobycia jej, poderwania jej, wywołania burzy w związku, ripostowania, zainteresowania czy rozkochania), to znaczy, że jej potrzebujesz, ale nie masz odwagi się do tego przyznać. Wolisz z nią walczyć i udawać, że wszystko kontrolujesz, niż się otworzyć i dopuścić do siebie, że to Ty jesteś kontrolowany.

Nie musisz walczyć, żeby wygrać

I co, dalej Ci imponują tacy faceci? Dalej chcesz taki być? Teraz już wiesz, że oni się tak zachowują, bo w głębi bardzo cierpią, ale nie mają odwagi się do tego przyznać. Gdyby potrafili ‘zdobyć’ kobietę bez wywoływania w niej negatywnych emocji, to by to robili. Nie potrafią, więc nie mają wyjścia. Ty też nie chcesz mieć wyjścia i być skazanym na walkę z kobietami (i jednocześnie z samym sobą)? Nie wydaje mi się.

Na szczęście nie musisz. Nie musisz nikogo kontrolować ani nikim manipulować. Nie musisz wywoływać w związku burzy, by związek się nie skończył i by mieć świetny seks. Nie musisz ripostować ani negować dziewczyny, by bliżej ją poznać. Nie musisz sprawiać jej bólu, by przy Tobie była.

Niestety, ale te metody i techniki działają tylko na chwilę. Gdy emocje opadną, ona szybko zrozumie, że to tylko sztuczki. A sztuczkami nikogo przy sobie nie zatrzymasz.

Jeżeli faktycznie chcesz ją poznać lub sprawić, aby związek trwał, pokaż jej, że nie potrzebujesz żadnych sztuczek. Szczerze jej o tym powiedz. Pokaż się takim, jakim jesteś, ze swoimi słabościami i wadami. Gdy o tym powiesz, te słabości zamienią się w Twoje atuty. Strach zamieni się w moc. Od tego momentu nie będziesz już potrzebował sztuczek, bo wyleczysz się z kompleksu, przez który musiałeś z nich korzystać.

Moc z Tobą!
Kamil O’rety

Jeden komentarz
  1. Daniel Październik 17, 2017 Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.