Czy częste bzykanie dziewczyn jest oznaką mistrzostwa?

czy-czeste-bzykanie-jest-zdrowe

“Im częściej uprawiasz seks z różnymi kobietami, tym większy masz problem”

Kto mógłby być autorem powyższego cytatu? Pewnie zakompleksiony i sfrustrowany facet, który jest sam jak palec i zazdrości innym powodzenia z kobietami.

Być może się zdziwisz, ale powiedział to ktoś, kto tych kobiet miał bardzo dużo. To odważne i kontrowersyjne stwierdzenie. Szczególnie, że pochodzi od kogoś, kto uczy tego, jak mieć dużo seksu w życiu.

Zastanów się nad pytaniem: Kto jest dla Ciebie autorytetem w temacie kobiet i dlaczego akurat on?

Pewnie wskazałeś na któregoś ze swoich kumpli lub Twojego ulubionego trenera uwodzenia. Dlaczego? Bo ten facet przeleciał kilkanaście razy więcej kobiet niż Ty. Nieprawdaż? Kto jest naszym autorytetem, komu ufamy w tych kwestiach najbardziej? Odpowiedź jest prosta: tym facetom, którzy zaliczyli pół miasta, bo oni wiedzą jak to się robi. Proste i oczywiste.

*Z ciekawości, pomyślałeś może o swoim ojcu? Strzelam, że nie, bo gdyby był Twoim autorytetem w kontekście kobiet, to prawdopodobnie nie czytałbyś tego artykułu. Pewnie już się zorientowałeś, że wzorce które Ci przekazał średnio działają i postanowiłeś wziąć sprawy we własne ręce. Brawo Ty!

Stanęło na tym, że ufamy tym, którzy mają najwięcej zaliczonych dziewczyn na koncie. I jest w tym dużo racji, bo kto powie Ci więcej o kobietach: prawiczek czy facet, który spał z trzydziestoma?

Można zatem stwierdzić, że zdecydowana większość facetów kieruje się przekonaniem:

Im więcej ktoś przeleciał lasek, tym jest lepszy. Najlepszy to ten, który przeleciał najwięcej.

Teraz pewna ciekawostka z mojej pracy ‘od kuchni’. Szkolenia z uwodzenia prowadzę od 7 lat, średnio jest ok 50 rocznie. Większość z nich jest indywidualna, a czasem jest kilku lub kilkunastu-kilkudziesięciu facetów (w przypadku seminariów). Przed szkoleniem każdy otrzymuje ode mnie zestaw kilkudziesięciu pytań, na podstawie których określam jego profil i przygotowuję się do spotkania. Jedno z pytań brzmi: Z iloma kobietami uprawiałeś w życiu seks?

Rozpiętość odpowiedzi jest ogromna. Od zera do kilkudziesięciu. Wygląda to mniej więcej tak:

60-70% klientów

Zazwyczaj są to osoby z małym doświadczeniem z kobietami. Są to zarówno Ci młodsi, którzy dopiero wkraczają w życie damsko-męskie (18-25), ale także Ci dojrzalsi (35-50lat), którzy przez większość życia byli zazwyczaj w jednym-dwóch dłuższych związkach. W drugim przypadku często występuje problem typu ‚byłem dziesięć lat z jedną kobietą, związek się skończył, a ja wypadłem z gry i chciałbym sobie przypomnieć, jak to wszystko się robi‚. Ilość kobiet z którymi się przespali wynosi od zera do kilku (w Polsce średnia statystyczna mężczyzn wynosi 4 kobiety w ciągu całego życia).

Podstawowe blokady, które powstrzymują ich przed spędzaniem czasu z kobietami to lęk przed podejściem, brak odwagi, by podjąć inicjatywę, lęk przed opinią innych, lęk przed brakiem akceptacji, brak wiedzy o tym jak rozmawiać/o czym rozmawiać, niewłaściwa motywacja, nieumiejętność radzenia sobie z męską konkurencją.

20-30% klientów

To osoby, które były już kiedyś na podobnym szkoleniu lub sami zebrali spore doświadczenie. Zazwyczaj nie mają problemu z zagadaniem, z właściwą motywacją, nie boją się innych, nie boją się opinii ludzi, akceptują swoje ciało, nie mają (lub jest ich b. mało) kompleksów, czują się szczęśliwi, byli w wielu związkach i trafili do łóżka z kilkunastoma dziewczynami

Jest to poziom, który w zupełności wystarcza do tego, by problem relacji damsko-męskich, odznaczyć jako ‚rozwiązany’. Większość facetów celuje w ten poziom (umiejętność swobodnej rozmowy z kobietami i znalezienie tej właściwej do związku), a nie jak pozornie się wydaje, by codziennie uprawiać seks z inną. 

Na tym poziomie bez większego problemu podchodzą, biorą numer i umawiają się na randkę.

10% klientów

Ta grupa jest najciekawsza, bo zawiera w sobie wszystkie inne przypadki, które znacząco odbiegają od wszelkich norm. Ta grupa dzieli się na dwie podgrupy:

Podgrupa 1: Faceci z bardzo dużym doświadczeniem z kobietami, których zazwyczaj spali z 50, 100 lub znacznie większą ilością (rekordzista miał 300+).

Wydawać by się mogło, że Ci faceci osiągnęli już wszystko, są ekspertami, są super-szczęśliwi, mają wymarzone życie, a ten poziom nazywa się Bóg 🙂 Okazuje się, że nie do końca tak jest. Przede wszystkim faceci w tej grupie mają zazwyczaj ogromne ego, które sprawia, że cierpią (choć rzadko kiedy to widzą i nie wiedzą dlaczego). Mimo wielkiego doświadczenia, wciąż popełniają mnóstwo błędów. Sam zaliczałem się do tej grupy (dużo kobiet + duże ego) i wiem, że ciężko jest coś zmienić i pójść dalej. Przerwij na chwilę czytania i zastanów się: czy można osiągnąć więcej? czy jest jeszcze wyższy etap, jeżeli na aktualnym uprawiasz tyle seksu, ile chcesz z tyloma kobietami ile chcesz?

Dlaczego ciężko jest coś zmienić? Bo większość z nich jest uzależniona od kobiet i seksu (jak ja nie uprawiałem seksu z minimum jedną nową kobietą dziennie, to czułem się fatalnie). Drugi powód jest taki, że mają ogromną wiedzę i jednocześnie są jej niewolnikami (nie bez przyczyny za jednego z największych geniuszy uznaje się Sokratesa, który powiedział: wiem, że nic nie wiem). Wydaje się im, że wszystko już wiedzą, są ekspertami, kozakami i nic więcej nie zostało im do odkrycia. Mimo wszystko wielu z nich przychodzi do mnie na szkolenia i tym należą się za to ogromne ukłony, bo wciąż są otwarci na wiedzę i dopuszczają do siebie, że może być ‘coś więcej’.  

Podgrupa 2: To Ci, którzy są bardzo rozwinięci wewnętrznie. Ich ulubionym sposobem rozwoju jest medytacja, a zainteresowania często dotyczą nurtów filozoficznych, duchowości, mistycyzmu czy eksperymentów z substancjami i roślinami psychodelicznymi. Praca z nimi wygląda zupełnie inaczej niż z tymi poprzednimi, z racji tego, że ich ego zazwyczaj jest już bardzo małe i szukają sposobu, dzięki któremu rozpuści się to, co z niego zostało.

Większość lęków w ich przypadku nie istnieje, są wolni od opini innych, bardzo empatyczni i świadomi tego, że wszystko jest ze sobą połączone. Ogarnęli już większość obszarów życiowych, poza.. kobietami. Wciąż odczuwają ich brak.  

Jeden z najciekawszych wniosków z mojego doświadczenia dotyczy tego, że najlepiej wcale nie radzą sobie Ci, którzy spali z największą ilością kobiet! Często to właśnie oni mają największe problemy z nimi!

Kto by pomyślał, że największe problemy z kobietami może mieć ten, który ma ich bardzo dużo. Każdemu facetowi wydaje się, że duża liczba kobiet rozwiązuje problemy z nimi. Mało kto widzi drugie dno. Duża liczba kobiet nie jest rozwiązaniem problemu, tylko jego skutkiem. Problem leży gdzieś indziej i nie ma niczego wspólnego z kobietami.

Kilka tygodni temu prowadziłem szkolenie. Kursant poznał dziewczynę i umówił się z nią na wieczorny seks w naszym mieszkaniu. Przez cały dzień chodził nakręcony jak katarynka, nie potrafił się skupić na niczym innym, przez cały czas fantazjował o tym, co będzie robił wieczorem i rozpierała go duma, że nauczył się jak do tego doprowadzać. Do tej pory trafił w życiu tylko z kilkoma kobietami do łóżka, a od ostatniego razu minęło sporo czasu. Nadszedł wieczór, a ja ulotniłem się z mieszkania. Wróciłem po kilku godzinach, gdy było już po wszystkim. Zastałem go siedzącego na łóżku i pogrążonego we własnych myślach. Zapytałem jak udał się wieczór, a on mi odpowiedział:

Z jednej strony było niesamowicie. Była seksownie ubrana i tak na mnie napalona, że nie musiałem za dużo robić. Napiliśmy się tylko wina, chwilę pogadaliśmy, po czym zaczęliśmy się całować, a reszta potoczyła się standardowo. Powinienem być z siebie dumny, bo zaliczyłem kolejną dziewczynę, ale mimo tego jakoś dziwnie się czuję. Mam wrażenie jak bym to wszystko za bardzo wyidealizował. Nie twierdze, że było źle, bo seks był super, ale teraz widzę, że seks to nie ostateczny cel życia. Do tej pory robiłem wszystko, by mieć jak najwięcej seksu, a gdy tego właśnie doświadczyłem, widzę że jest w życiu coś jeszcze. 

Gdy to usłyszałem, uśmiechnąłem się i przybiłem mu piątkę. Ja potrzebowałem wielu lat i ogromnej ilości kobiet, by uświadomić sobie to, co on uświadomił sobie w tak młodym wieku. Stało się coś pięknego: uczeń przerósł mistrza.

Przyznam Ci się szczerze do czegoś. Mnie też się kiedyś wydawało, że mistrzostwo z kobietami polega na sypianiu z dużą ich ilością. Marzyłem o osiągnięciu takiego mistrzostwa i zaciąłem się w sobie na maksa, by osiągnąć ten cel. Wydawało mi się, że gdy go osiągnę, wygram życie. Gdy po kilku latach dopiąłem swego, faktycznie czułem się niesamowicie dumny, że się udało. Wówczas uwierzyłem w to, że każdy facet jest w stanie od zera doprowadzić do momentu, w którym ma tyle seksu, że musi odmawiać dziewczyny, by mieć chwilę dla siebie. Było to ok 7 lat temu. Zacząłem z przyjacielem prowadzić szkolenia z uwodzenia. Gdy wówczas pisałem oferty szkoleniowe, zawsze wspominałem, że trafiłem do łóżka z ponad trzycyfrową ilością kobiet. Byłem z tego dumny, bo wierzyłem w to, że: im więcej, tym lepiej. Pisałem szczegółowe raporty z moich przygód oraz wrzucałem zdjęcia do internetu z moimi ‘zdobyczami’. W ten sposób udowadniałem innym, że warto jest przyjść do mnie na szkolenie, bo nie jestem z pierwszej łapanki i wiem jak to się robi.

Po kilku latach takiego życia uświadomiłem sobie coś strasznego: bez kobiet czuję się nieszczęśliwy i niekochany. Osiągnąłem pozorną wolność, ale wciąż byłem niewolnikiem.. kobiet!

To było bardzo trudne, bo runęły wszystkie moje ideały i naiwne przekonanie, że wygrałem życie. Zrozumiałem, że O’rety, to tylko osobowość, którą sobie stworzyłem, by nie cierpieć, a kobietami próbowałem załatać pustkę, którą czuje każdy z nas.

Później pojawiły się setki myśli: czy w takim razie uczenie uwodzenia ma sens? czy cały koncept uwodzenia nie jest przypadkiem jedną wielką iluzją? czy ludzie zaufają mi, jeżeli przestanę chwalić się ilością kobiet, które przeleciałem?

Wówczas pojąłem, że wyznacznikiem mistrzostwa wcale nie jest wygrzmocenie połowy miasta, by zwiększyć licznik i liczbę kresek na ścianie.

Mistrzostwem jest uwolnienie się od potrzeby ciągłego bzykania i zaliczania dziewczyn.

Mistrzostwem jest zrozumienie natury swojego nieustannego pożądania kobiet i uwolnienia się od niego (jak to jest, że  jesteś w związku lub małżeństwie, a i tak fantazjujesz o seksownej kobiecie, którą mijasz na ulicy?)

Mistrzostwem jest pozbycie się wszystkich masek (uwodziciel, podrywacz, alfa) i czucie się 100% szczęśliwym, nawet gdybyś już nigdy nie trafił z żadną kobietą do łóżka i był do końca życia sam.

Mistrzostwem jest zrozumienie siebie, a nie kobiet.

I właśnie taka jest moja nowa wizja szkoleń z ‘uwodzenia’. Czasy się zmieniają i przewiduję, że nasi wnukowie, a może już nasi synowie nie będą się wstydzili rozmowy z nieznajomą kobietą na ulicy, tak jak my dziś. Nie będą się wstydzili pójścia na szkolenie dla facetów, by pozbyć się ograniczających wzorców społecznych, rodzinnych programów i średniowiecznych przekonań.  A Ci którzy będą je prowadzili, nie będą wręczali każdemu uczestnikowi gotowych tekstów, uczyli technik podrywu i metod na zwiększenie pewności siebie. Wręcz przeciwnie, pokażą im, że nie potrzebują tego wszystkiego, by zafascynować sobą najpiękniejszą kobietę w mieście.

Nie zrozumiałbym tego wszystkiego, gdyby nie kryzys, którego doświadczyłem. Wciąż prowadzę kursy uwodzenia, ale wyglądają już zupełnie inaczej niż do tej pory. Efekt jest podobny jak wcześniej, czyli łatwość w poznawaniu kobiet i doprowadzaniu do związku lub łóżka, lecz z subtelną różnicą: możesz, ale nie musisz.

Gdy musisz:

  • zapalić (muszę zapalić, bo chyba oszaleję),
  • napić się (muszę się napić, bo się nie wyluzuję),
  • zagadać (muszę zagadać, bo dziś nie zasnę),
  • bzykać (muszę ją zaliczyć, bo jest mega seksowna)


To znaczy, że jesteś niewolnikiem nieświadomego procesu w Twojej głowie. Nie masz wolnej woli, kontroluje Cię podświadomość i biologiczne programy. Wydaje Ci się, że jesteś wolny, ale Twój wybór jest ograniczony (do smaku papierosów, marki piwa, wyglądu dziewczyny).

Gdy uwolnisz się od tego, co Cię ogranicza, muszę zamienia się w mogę.

Możesz podejść, zagadać, zapalić i się napić, ale już nie musisz. Masz święty spokój, bo już tego nie potrzebujesz. Czujesz się zrelaksowany bez papierosów, wyluzowany bez alkoholu i szczęśliwy bez dziewczyny.

Nagle dzieje się coś niebywałego. Wystarczy, że ktoś spojrzy Ci w oczy i zobaczy w nich spokój. Zero stresu i strachu. Czasem spotyka się takich ludzi w życiu. Bije od nich spokój i wewnętrzna mądrość. Aż chce się z nimi przebywać. Innych do nich ciągnie, a szczególnie kobiety. Nagle nie musisz podejmować żadnego wysiłku, a i tak jesteś otoczony dziewczynami. Zaczynasz rozumieć na czym polega naturalne przyciąganie. Często byli kursanci piszą mi, że z dnia na dzień są coraz bardziej zaskakiwani, bo czasem dosłownie niczego nie trzeba robić, wystarczy być.

Pewnie się domyślasz kto jest autorem cytatu, który znajduje się na początku artykułu. Powiedziałem to kilka godzin temu podczas konsultacji skype, które prowadziłem. Rozmawialiśmy o kumplach mojego rozmówcy. Obydwoje bzykają co weekend i do tej pory byli jego autorytetami. Wychodzi jednak na to, że autorytetem w dziedzinie kobiet niekoniecznie jest ten, który bzyka je na potęgę, tylko ten który zrozumiał skąd bierze się jego chęć bzykania i się od niej uwolnił.

Ten temat dotyczy każdego z nas. Jesteśmy podatni na wpływy autorytetów i głoszone przez nich idee. Zastanów się, ilu znasz ekspertów od uwodzenia, którzy jednocześnie mówią, że seks z dużą ilością partnerek to nie wszystko? Jest wręcz przeciwnie. Każdy motywuje Cię abyś kopulował na każdym kroku, bo życie jest jedno i trzeba się porządnie wypstrykać. Nie twierdzę, że seks jest zły. Uwielbiam go uprawiać i uważam go za jedno z najlepszych lekarstw na większość problemów i chorób. Seks ma moc uzdrawiania, ale tylko wówczas gdy jest świadomy, a intencja jest ‚czysta’. Jednak gdy Tobą zawładnie, może ściągnąć Cię na samo dno.

Słuchaj przede wszystkim siebie, a dopiero później całej reszty. Każdy z nas chce być szczęśliwy i spełniony. Jednak często ulegamy iluzji, że źródło naszego szczęścia znajduje się między kobiecymi nogami.

Zapamiętaj: możesz, ale NIE musisz!

Trzymaj się,

Kamil “ O’rety “

 

PS. 
Zapraszam Cię na moje świeżo powstałe forum o świadomym podejściu do życia i kobiet!

 

 

Z google..:

  • bzykanie dziewczyn
2 komentarze
  1. Marusz Grudzień 1, 2016 Odpowiedz
  2. Piotr Grudzień 2, 2016 Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.